Blog Lills

Magic Mountain

Wiele lat spędziłam jako podwodny fotograf. Miałam okazję robić zdjęcia w najpiękniejszych zakątkach podwodnego świata, w trzech oceanach.

Wiele było momentów gdzie spust migawki naciskałam seryjnie, próbując uchwycić scenę, przelotną grę świateł, przepływające rzadkie stworzenie. Jednak jedną z najpiękniejszych chwil była ta, kiedy musiałam odłożyć aparat z wrażenia.

Był cudowny słoneczny dzień w okręgu Misool w Raja Ampat, Indonezji. Woda była niezwykle spokojna i przejrzysta po tygodniu mętności i silnych prądów. Dzień idealny by odwiedzić „Magic Mountain” („Magiczną Górę”). To miejsce zostało tak nazwane nie bez powodu.

Magic Mountain to wystający na głęboką wodę grzbiet podwodnej góry, wyciągnięty kawałek poza płycizny otaczających go wysepek. Wypływając poza krawędź znajdujemy się nad prawdziwymi głębinami – do dna jest kilkaset metrów, które opadają jeszcze niżej im bardziej oddalimy się od rafy.

Wyjątkowe w tym miejscu jest jego przeznaczenie – na samym końcu grzbietu znajdują się stacje czyszczące. Tutaj dziesiątki małych rybek pracują oczyszczając większe stworzenia z pasożytów. Rekiny i manty podpływają do stacji, a rybki zabierają się do pracy usuwając niechcianych pasażerów z ich skóry.

Magic Mountain przyciąga właśnie manty, ogromne płaszczki. Ponieważ zakątek ten chroniony jest od otwartego morza przez otaczające go wysepki, często można tu zobaczyć gody tych stworzeń, a później ciężarne samice.

Tego dnia pogoda była idealna, by spróbować szczęścia i zrobić zdjęcia mant.

Ponieważ szczyt góry jest dość rozległy, nasza nurkowa grupa szybko się rozproszyła. Po jakimś czasie zostałam sama na krawędzi, wytężając wzrok, próbując wypatrzyć cienie zbliżających się mant. Przez długi czas nic się nie działo.


I wtedy się pojawiła. Charakterystyczna niewielka manta bez ogona. Mój pierrwsszy instynkt był żeby robić zdjęcia, szybko, zanim odpłynie.  Ale ona krążyła, zataczając wokół mnie coraz ciaśniejsze kręgi. 

Wtedy zauważyłam, że unosiłam się dokładnie nad stacją czyszczącą!

Spokojnie wycofałam się za pobliski głaz, a manta podpłynęła bliżej. Zaczęła cierpliwie unosić się nad stacją, pozwalając by rybki usuwały niechciane pasożyty.



Robiłam zdjęcia jak oszalała, normalnie manty są tu dość nieśmiałe, trudno się do nich bliżyć na odległość zaledwie kilku metrów, a tu trafiła mi się taka okazja. Patrząc przez wizjer aparatu, szukając lepszego podejścia, lepszej kompozycji, nagle zdałam sobie sprawę, że znajduję się w wyjątkowej sytuacji.

Manta przyglądała mi się badawczo. Odłożyłam aparat. Stworzenie było niemalże na wyciągnięcie ręki. Patrzyłyśmy sobie w oczy, obie ciekawe tej drugiej.
Manty są niezwykle inteligentne. Zostało już udowodnione, że zapamiętują i rozpoznają poszczególne osoby, dlatego są bardziej skore do podpływania do przewodników, których już znają. Ta manta zdecydowanie próbowała mnie poznać.



Unosiłyśmy się więc nad rafą, przyglądając się sobie, w cichym porozumieniu. Patrząc w oko pełne inteligencji i zrozumienia, zapomniałam o aparacie.

Moment był naprawdę magiczny.


A potem odpłynęła w błękit pozostawiając mnie pełną uniesienia i radości z tego niezwykłego spotkania.



Tagi:

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów